Aion Chaos prowadzi projekt od pierwszego zdania specu do wdrożonej domeny. Rozmawiasz z agentem, on pisze spec, planuje, buduje, testuje i wystawia podgląd. Produkcja rusza dopiero po twoim „zatwierdź”.
Prompt zwraca funkcję, ale nie wie, po co ona jest. Kolejna sesja zaczyna od zera — nie pamięta, dlaczego trzy tygodnie temu WordPress odpadł i czemu ten endpoint wygląda właśnie tak. Spec żyje w głowie, decyzje w czacie, stan w PM2, a wdrożenie w terminalu o pierwszej w nocy.
Efekt: im szybciej generujesz, tym szybciej się gubisz.
Na początku był Chaos. Z niego wyłonił się Kosmos — porządek, który dało się nazwać.
Każda struktura rodzi się z chaosu. Spec to chwila, w której dostaje imię — a od tej chwili wszystko, co powstaje, ma skąd pochodzić.
Mówisz normalnie: „dodaj feature kalendarz — rezerwacja wizyt online”. Chaos rozbija to na atomy — typowane jednostki specu z zależnościami i kryteriami akceptacji w EARS. Spec przestaje być dokumentem, staje się strukturą danych.
„Sprawdź spójność projektu”: clarify, macierz traceability, walidacja kryteriów. Agent odpowiada konkretem — cel → 3 feature’y → 2 z EARS, 1 bez, integracja bez kontraktu, brak testów dla dwóch atomów — blokuję build. Potem plan: szybki na tanim modelu albo pełny — z researchem (Exa, OpenAlex, GitHub), debatą wielu modeli, ADR-ami, ryzykami i szacunkiem nakładu.
Build i podgląd na stagingu lecą automatycznie. Weryfikacja też: screenshot każdej strony i tani model vision, który odpowiada passed / failed z dowodem; kaskada vue-doctor → AI review; przy spornym fragmencie trzy modele głosują. Produkcja, nowa subdomena, SSL, teardown, push do repo, backup, rotacja kluczy — to trafia do kolejki jako oczekujące żądanie. Klikasz „zatwierdź” — dopiero wtedy osobny proces dotyka serwera.
Specyfikacja to źródło prawdy, kod to wygenerowany build. Atomy mają typ, zależności, kryteria EARS i odnośnik do testu. Jak czegoś nie ma w specu — nie ma tego w produkcie.
Cztery poziomy autonomii per projekt: off · assist · trusted · full — plus limit w dolarach na jeden bieg. Na niższych poziomach każda propozycja czeka na ciebie. Na wyższych DecisionMaker sam akceptuje to, co jest na allowliście. Operacje na infrastrukturze domyślnie zawsze czekają na podpis — dopiero poziom full, włączony świadomie, pozwala automatycznie kolejkować wąską listę zadań ops, którą sam zdefiniowałeś.
Cost ledger stoi przed każdym callem do modelu: rezerwacja → wywołanie → rozliczenie. Przekroczony budżet to stan terminalny, nie ostrzeżenie. Wiesz, ile kosztował każdy bieg, zanim się skończy.
LLM-as-a-judge ma prawo weta, nie prawo zaliczenia. Build wychodzi, gdy przejdą twarde testy i sędzia nie zgłosi sprzeciwu. Model nigdy nie wystawia sobie sam piątki.
Widok Solo: ty i Kamrat na pierwszym planie, Skryba w tle — dedukuje, poprawia, a kiedy potrzebuje człowieka, awansuje sprawę do kolumny decyzji. Dwaj agenci nigdy nie krzyczą naraz. Widok Multi: siatka agentów, czat między nimi, pliki i zadania obok. Do tego nazwane playbooki — poranny triage, spec → clarify → build, pętla QA-fix, wysyłka do klienta, zdrowie portfela.
Warstwa konstytucyjna ładuje się deterministycznie do każdego biegu: nienaruszalne bramki projektu, steering, snapshot specu. Warstwa druga to studnia — wektorowy retrieval artefaktów i wzorców z innych projektów. Playbook agenta zmienia się tylko przyrostowo (delta, nigdy pełne nadpisanie), a nocna rekonsolidacja proponuje — nie kasuje.
Każda akcja panelu jest zdefiniowana raz i widoczna z trzech stron: w przeglądarce przez WebMCP, przez serwer MCP (Claude Desktop, cron, zewnętrzny agent) i w czacie. Nowe narzędzie dopisujesz w jednym pliku, nie w trzech integracjach.
Release jest atomowy: build trafia do katalogu wersji, podmiana to jeden symlink, rollback to jedna komenda. Ostatnie wersje zostają na dysku. Zepsuty build nie zabiera ze sobą działającej produkcji.
Control plane nie ma punktu wejścia do operacji systemowych. Ręce to osobny proces, konsumujący zamknięty zestaw zadań z kolejki. Agent może odpalić build i komendy z allowlisty w katalogu projektu, z limitem czasu — bez sudo, bez roota. Nginx, SSL, provisioning, backupy, rotacja kluczy: wyłącznie przez bramkę.
Treść zaimportowana albo zescrapowana jest danymi, nigdy instrukcją. Najgorsze, co może zrobić przejęty agent w tierze O, to stworzyć żądanie, które odrzucisz jednym kliknięciem. Każde wywołanie narzędzia ląduje w audycie — z tym, kto je wywołał.
Kilkanaście projektów naraz, zero zespołu do przekazania kontekstu. Chaos pamięta za ciebie.
Powtarzalny proces od wywiadu z klientem, przez spec, po wdrożenie — z audytem tego, kto i kiedy co zatwierdził.
I chce wiedzieć, ile to kosztuje i co może zrobić sam.
Router dobiera model do zadania i jego ceny — tani do planu i vision, mocny tam, gdzie trzeba — i działa na twoich kluczach API albo na koncie. Zero vendor locku na jeden model.
Jeden stack — stack Aionway, celowo bez rozrzutu technologii. Dzięki temu cała uwaga idzie w jedno: precyzyjne, dynamiczne zarządzanie kontekstem, który trafia do promptów i jest wzbogacany w czasie rzeczywistym. Moduły są współdzielone — funkcja opracowana raz wzbogaca każdy projekt w ekosystemie.
Zacznij od jednego projektu. Opisz cel, pozwól agentowi rozbić go na atomy, zobacz macierz spójności, ustaw poziom autonomii i zatwierdź pierwszy deploy.